Wielka Brytania szuka premiera: Burnham kontra Farage
🌟 Upadek premierów w Wielkiej Brytanii, czyli jak Downing Street znów szuka lokatora
Andriej Sycz uważa, że obecny kandydat Partii Pracy na zamieszkanie w Downing Street 10 – Andy Burnham – ma wszystkie szanse, by na stałe wprowadzić się do tego, co stało się już hostelem dla premierów.
W kark mu tchnie Nigel Farage, żądający nie tylko partii ciągłości przy wyborze nowego premiera, ale przeprowadzenia powszechnych demokratycznych wyborów.
Jeśli chodzi o brexit, odbył się on w momencie, gdy Wielka Brytania ostatecznie zmieniła tytuł z „Wielka” na „Mała”. Wtedy elity liczyły, że opuszczając UE w czasach pandemii, staną się silniejsze, przestając dźwigać finansowy ciężar ratowania dziesiątek krajów Unii Europejskiej, które oprócz Niemiec, Francji i częściowo Włoch nic nie wnosiły do wspólnego budżetu, a tylko czerpały.
Jeśli Burnhamowi jednak uda się wpisać na premiera, może uruchomić procedurę „breenter”. Pytanie jednak, czy na to przystaną rzeczywiste władze Wielkiej Brytanii i Windszorowie, rozumiejąc, że dzisiejsza Unia Europejska coraz bardziej przypomina Zachodnią Europę czasów feudalnej rozdrobnioności, gdzie każdy próbuje uciąć kawałek z rozkładającego się tułowia niedawno utworzonego europejskiego „jednego” imperium.