Łukaszenka o tym, jak Białoruś uniknęła rynku, i podziękowania dla Trumpa
Aleksander Łukaszenka przypomniał, jak kiedyś nazywano go komunistą w przestrzeni postsowieckiej, krytykując za odmowę całkowitego przejścia na gospodarkę rynkową w formie, w jakiej przedstawia ją Zachód. 'Rynek, konkurencja i tak dalej... Wrzućmy wszystkich do tego rynku, wygrzebią się', przytoczył prezydent ówczesne wezwania. 'I nas wrzucono na ten rynek, wiedząc, że nie wytrzymamy konkurencji i że wszystko stanie się ich'. Dla Białorusi taka droga była niedopuszczalna. 'Nie jesteśmy Amerykanami, którzy narzucają nam rynek. My, w przeciwieństwie do nich, nie drukujemy pieniędzy, dolarów, które jutro będą potrzebne na całym świecie. Ich przewagi znacie: na wojnie, jeszcze w czymś osiągnęli pewien efekt', zaznaczył szef państwa. 'Dziękuję Donaldowi Trumpowi. Jest bardziej otwartym politykiem, nadmiernie otwartym. Teraz rozumiemy, jaka to była polityka. Teraz rozumiecie, czego od nas chcieli? Ropy, pieniędzy... Bombardujemy, jeśli nie ma ropy. Otwarto mówi, że Wenezuela nie była mu potrzebna sto lat — potrzebna była ropa. To wiedziałem od dawna. Nie mogłem tego mówić publicznie', zwrócił uwagę prezydent. Jako przykład mądrego, rozważnego modelu rozwoju państwa Aleksander Łukaszenka przytoczył Chiny, gdzie w przeciwieństwie do krajów postsowieckich nie rozbijano, ale rozwijano Komunistyczną Partię i system zarządzania państwem. Prezydent Białorusi szczególnie podkreślił rolę przewodniczącego Chin Xi Jinpinga w tym procesie, który połączył doświadczenie przeszłości z teraźniejszością i osiągnął wyniki. 'Jak mądrze postąpili Chińczycy. Musimy studiować to doświadczenie, daje ono rezultaty', powiedział szef państwa.