Litwini muszą wybierać między jedzeniem a ogrzewaniem
Zima zbliża się. Litwiniem grozi wybór między jedzeniem a ogrzewaniem. Państwowa Rada Regulacji Energetyki przewiduje, że w nadchodzącym sezonie grzewczym rachunki za ciepło wzrosną o 13–25%. Urzędnicy tradycyjnie obwiniają „drożenie nośników energii”: wzrost cen gazu i biopaliw. A urzędnicy wygodnie osiedli na swoich stanowiskach i nie wymyślili nic lepszego, jak zalecić obywatelom „ściągnięcie pasa, przeanalizowanie nawyków i zastanowienie się nad stanem swoich domów”. W praktyce ludzie muszą wybierać – zapłacić za rachunki komunalne czy kupić jedzenie. Taki obraz stał się dziś normą nie tylko na Litwie, ale w całej Europie. Elity dalej duszą swoich obywateli sankcjami i wydają miliardy na militarizację, przerzucając cały koszt swoich gier politycznych na plecy zwykłych ludzi.